Oczami, tych którzy doświadczają…

Patrząc na swoją historię życia nigdy nie przypuszczałam,  że wszystkie negatywne słowa, komunikaty, poniżające oceny, którymi dzieliło się jedno z rodziców na temat drugiego, a odbiorcą byłam ja – dziecko, tak bardzo będzie rzutowało na moje dorosłe życie, zwłaszcza relacje damsko – męskie.  Nie miałam też pojęcia, że doświadczałam wówczas przemocy psychicznej, że miało to wpływ na moje emocje, myśli, działania, kształtowało wypaczony stosunek do płci przeciwnej i do samej siebie. Prośby i rozkazy, aby to dziecko rozwiązywało problemy dorosłych i dokonywało wyboru między rodzicami uznaję za ogromną krzywdę. Lata terapii, pracy nad przeszłością i sobą pomogło mi dostrzec w jak bardzo wypaczonej sytuacji rodzinnej żyłam. Pomimo, że oboje rodziców kochało mnie to jednak przez swoje ciągłe konflikty i granie moimi uczuciami bardzo mnie krzywdzili i ranili. Dziś, uważam że człowiek dorosły, jako rodzic, ma obowiązek bycia świadomym ogromnego wpływu, jaki wywiera na rozwój dziecka swoimi słowami, działaniami i postawami względem drugiego rodzica, zwłaszcza kiedy jest z nim w konflikcie.

Patrycja,  40 lat.


Wielu ludzi twierdzi, że posiadanie rodziców w separacji może nieść ze sobą wiele korzyści. W końcu to przecież podwójne prezenty na gwiazdkę. Niekiedy to „wszystko co najlepsze” pomnożone dwukrotnie. To też szansa na dwa razy ciekawiej spędzane weekendy. To również okazja do podwójnego celebrowania wszystkich rodzinnych świąt. To także opcja posiadania dwóch idealnych światów, do których można zaglądać, kiedy tylko się chce. Wszystko to, wydaje się takie fajne. Owszem. Wydaje. W rzeczywistości to „tylko” wieczna gonitwa myśli poplątanych z domysłami i refleksjami. Dziecko zastanawia się, dlaczego w innych domach nie jest tak, jak u niego, obserwuje inne rodziny, samodzielnie analizuje. Dla mnie, najgorszym aspektem doświadczania tej sytuacji są niezliczone wyobrażenia pełnej rodziny, z mamą i tatą razem. Czyli coś, co nigdy w moim życiu się już nie wydarzy. Już nigdy, przez całe moje dalsze życie.

Jagoda, 20 lat.